podjazd na La Bamba

Single speed z bambusa – wrażenia z jazdy

Raport na Stravie donosi: dystans 25,7 km, suma przewyższeń 224 m, maksymalna prędkość 44,3 km/h, średnia prędkość 20 km/h, czas jazdy 1 godzina 17 minut. Na pierwszy rzut oka bez rewelacji, ale… rower na jakim jechałem to single speed z bambusa ( czyli rower bez przerzutek ).  Bika nazwałem La Bamba, a tereny które odkrywałem okazały się pofałdowane jak wierzch karpatki.

Ten rower z bambusa ma dwie twarze. Zależy jaką zamontuję w nim kierownicę. Wygodna miejska kierownica z mocowaniem na koszyk kamufluje agresję drzemiącą w La Bambie. Jednak czasem, kiedy najmniej się tego spodziewam, poznaję prawdziwy charakter tego roweru. Po zamontowaniu kierownicy torowej powstaje single speed z bambusa. Nic tylko złapać za rogi baranka i pedałować ile sił w nogach. Tu już nie ma odpoczynku ani chwili oddechu.

Ile można jeździć na szosie czy na MTB z bambusa? Oczywiście do oporu. Postanowiłem spróbować czegoś więcej. Zainspirowany historiami z okresów wczesnego kolarstwa wybrałem rower luźno nawiązujący do tego okresu. Około 100 lat temu zawodnicy startujący w wyścigach pokonywali nawet górskie odcinki liczące po 300 km wyposażeni tylko w rowery z jednym przełożeniem. W najlepszym wypadku rowery miały zamontowane po jednej koronce zębatki po obu stronach tylnej piasty. w zależności od tego jak trudny był podjazd zawodnik odkręcał, koło obracał o 180 stopni i jechał dalej. Wiele by można pisać o historii rowerów jednak wszystko zaczęło się właśnie od jednego przełożenia.

*pełna galeria na końcu wpisu 🙂 Zapraszam

single speed z bambusa przy ceglastym murze

single speed z bambusa droga pod górę

single speed z bambusa podjazd

Ruszam na trasę

Na krótkiej bo 25 km trasie, ( tzw. trasa gdzie oczy poniosą ) postanowiłem zmierzyć się z mitem. Nie przez przypadek ubrałem koszulkę Bianchi Milano najstarszego producenta rowerów na świecie. Ta firma założona w 1885 roku dział nieprzerwanie do dziś.

Ciekawostka. Tylna opona w La Bamba ma szerokości 19 mm. Kiedy montowałem tylne koło okazało się że starczy miejsca tylko  na taką wąską oponkę. To był mój pierwszy rower z bambusa i wiele musiałem się jeszcze nauczyć :).

Dopompowałem opony. Spakowałem telefon, pieniądze, bidon, naciągnąłem czapkę na głowę i dopiąłem kask. Ruszyłem w drogę, zdając sobie na nowo sprawę jak dużo daje mi to frajdy.

Mieszkanie w Brennej wiąże się z koniecznością przejazdu co najmniej 5 km prostką bardzo łagodnie opadającą w dół. Dotyczy to jazdy po szosie, bo na rowerze MTB można ruszyć gdzie dusza zapragnie.

Pierwsze problemy – ujarzmić jarzmo

*pełna galeria na końcu wpisu 🙂 Zapraszam

single speed z bambusa

single speed z bambusa bezdroża

single speed z bambusa pod płotem

Parę minut w siodle i już wiedziałem że coś jest nie tak. Nie wyregulowałem siodełka i zjeżdżałem z niego do przodu. Cały ciężar opierał się na rękach a powinien rozkładać się na kierownicy, pedałach i siodełku. Na szczęście po drodze mijałem sklep dla majsterkowiczów. Klucz 13 poproszę. Kupiłem. Z nadzieją że ujarzmię jarzemko zabrałem się do regulacji konta siodełka. Kiedy już postojowy bike fitting dobiegał końca przy ostatnim dociągnięciu śruby – TRZZAASSKK. Brzdęk i nakrętka z kawałkiem śruby potoczyła się po asfalcie. Wracam do sklepu. Śrubę i nakrętkę 13 poproszę zwracam się po raz kolejny do pani za kasą. Chyba ktoś pomylił kolejność, zazwyczaj najpierw kupuje się śruby a dopiero później narzędzia – odpowiada. Tak się kończy jak nie wozi się ze sobą klucza dynamometrycznego :). Nowa śruba, nowa nakrętka, nowy klucz – tym razem musiało się udać i mogłem na poważnie zacząć przygodę z La Bambą.

Drugi problem – To nie tor

*pełna galeria na końcu wpisu 🙂 Zapraszam

single speed z bambusa i zadowolony kolarz

single speed z bambusa i tajna baza na drzewie

single speed z bambusa widoki Górki Wielkie

Kiedy pewnie siedziałem na rowerze przyszła pora na testowanie. Budując ten rower chciałem zastosować jak najlżejsze przełożenie, żeby wygodnie i w miarę lekko można było zajechać na stragan po warzywa lub wybrać się leniwie na piknik. Ale okazało się że chcąc rozpędzić maszynę brakowało obrotu. Nie za duża tarcza z przodu i 18 zębów z tyłu skutecznie spowalniało rower na prostej. O finiszu sprinterskim nie było mowy.

Jednak problem miał rozwiązać się sam. Po 5 km odbiłem w prawo w boczną drogę, wijąca się między zabudowaniami. Po kilku minutach dojechałem do pierwszego podjazdu.

Trzeci problem – rozwiązaniem drugiego

*pełna galeria na końcu wpisu 🙂 Zapraszam

single speed z bambusa tzn jego cień

single speed z bambusa nad rzeką

single speed z bambusa trzymany przez kolarza

Silą rozpędu pokonałem kilkadziesiąt metrów. Przepchnięcie korby z każdym kolejnym metrem było coraz trudniejsze. Wstałem z siodełka, dopadłem kierownicy, zacisnąłem zęby i metr po metrze parłem do przodu. A wcześniej narzekałem że nie mogę się rozpędzić na prostej. Ten single speed z bambusa jest lekki więc jakoś dotarliśmy na szczyt. Kilka zdjęć, łyk wody chwila zadumy nad krajobrazem i pora ruszać dalej.

Staram się za każdym razem odkrywać nowe szlaki, kombinacje przejazdów i dróg. Tworzę sobie w głowie mapę okolicy dzięki której z łatwością mogę zaplanować dystans i czas następnych wycieczek. A cały czas kręcę się blisko domu.

Kilka kilometrów dalej, po kilku podjazdach i zjazdach, nowych rozdrożach i bezdrożach, pięknych i niecodziennych widokach wylądowałem w Górkach Wielkich. Postanowiłem wracać do domu.

Single speed z bambusa – mój nowy nauczyciel kolarstwa

*pełna galeria na końcu wpisu 🙂 Zapraszam

single speed z bambusa i ja z założonymi rękami

single speed z bambusa rowerzysta i rower

Przejechałem do tej pory jakieś 20 km. Teraz nawet jadąc po prostej nie brakowało obrotu.Byłem lekko zmęczony ale złapałem z rowerem wspólny rytm. Nauczyłem się że zasady panujące na szosie czy na MTB na ten single speed z bambusa nie działają. Odrobiłem zadanie, trzeba myśleć i umiejętnie dobierać siły, mądrze prowadzić rower i wybierać optymalny tor jazdy ponieważ nie ma możliwości wrzucenia lżejszego przełożenia. Nauczyłem się przede wszystkim szacunku dla wszystkich którzy jeżdżą na rowerach bez przerzutek. Wspomniałem wielkich mistrzów wygrywających wielkie toury wiele lat temu właśnie na takich rowerach, ze skrzyżowanymi dętkami na piersiach, na wypadek defektu. Ostatnie chwile spędziłem siadając nad brzegiem rzeki. Pstryknąłem kilka zdjęć i po kilkunastu minutach zameldować się pod domem.

Wnioski

Pierwszy bambusowy rower który zbudowałem to właśnie La Bamba. Budowałem go przez kilka miesięcy. Na ten czas składało się szukanie informacji o bambusowych rowerach a później koślawe wprowadzanie ich w czyn. Myślałem że ten rower niczego mnie już więcej nie nauczy. Dziś przekonałem się że dopiero jazda rowerem single speed z bambusa jest szkołą kolarstwa, opartą na pionierach tego pięknego sportu. Zachęcam każdego do zmierzenia się z samym sobą właśnie na tego typu rowerze, lub ostrym kole. Satysfakcja i myśl że dałem radę towarzyszyć mi będzie jeszcze przez kilka dobrych dni, a może do następnej tego typu wyprawy ;).

Galeria:

 

Jeśli interesuje Cię to o czym piszę i chcesz otrzymać rowerowe listy kontrolne zapisz się na mój bambusowy newsletter.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *