test roweru z bambusa widok rower

Test roweru z bambusa czyli przywitanie wiosny.

Z utęsknieniem wyglądałem codziennie przez okno. Nie mogłem doczekać się dnia kiedy będę mógł sprawdzić mój nowiutki rower w starciu z naturą. Nazwałem go El Bambo (opis i specyfikacja). Sam do końca nie wiem dlaczego. Może to jakieś skojarzenie ze słoneczną Hiszpanią i tamtejszymi górami. Mam to szczęście że mieszkam w górach a dokładnie w Beskidach więc możliwości do testowania rowerów są właściwie nieograniczone. Zapraszam na pierwszy z nich.

Nadszedł wymarzony dzień w którym miał odbyć się pierwszy test roweru z bambusa. Jak na koniec marca było przyjemnie ciepło a bezchmurne niebo zachęcało do wiosennej przejażdżki. W planie miałem zdobyć pobliską górkę na której znajduje się schronisko turystyczne. Zaplanowałem sprawdzić jak zachowa się rower podczas długiego zjazdu. Pomyślałem że muszę sprawdzić rower w każdych warunkach, oczywiście w granicach rozsądku. Nigdy wcześniej się tam nie zapuszczałem.

test roweru z bambusa rower

Ambitnie postanowiłem uwiecznić moją wyprawę sportową kamerką zamontowaną na kasku ale po powrocie do domu odkryłem że w tym temacie muszę się jeszcze bardzo wiele nauczyć. Po kilku minutach oglądania nagrania dostawało się oczopląsu i zawrotów głowy… Wrócę jednak do tematu.

Założenia i obawy

Do tej pory jeździłem właściwie tylko na rowerze szosowym. Byłem pełen obaw tej pierwszej wyprawy na rowerze górskim w dodatku który sam zbudowałem z bambusa. Ciekawiło mnie jak spisze się rama którą zbudowałem. Zadawałem sobie pytania jak El Bambo będzie się prowadził, jak będzie pokonywał zakręty czy będzie wystarczająco sztywny, jak spisze się przy pokonywaniu wzniesień i podczas zjazdów. Do tej pory nie jeździłem rowerem z napędem z jedną zębatką z przodu. Chciałem również wypróbować jak wypadnie modne ostatnio rozwiązanie napędu 1 x 11. Budując rower czytałem jakie siły pracują przy główce ramy i w okolicach suportu i byłem ciekaw jak te miejsca będą się zachowywały w moim rowerze. Pamiętałem że ze szczególną dbałością podchodziłem do owijania włóknem węglowym nasączonym żywicą tych właśnie elementów. Informacje jak to zrobić na pewno pojawią się na blogu.

Pierwsze kilometry i miłe zaskoczenie

Ustawiłem pod siebie wysokość siodełka i jego odległość od kierownicy. Liczyłem że podczas jazdy nie zacznie dokuczać mi jakiś nieprzewidziany dyskomfort. Odpaliłem Endomondo i już po chwili cieszyłem się ja dziecko jadąc wzdłuż Brennicy rzeki wijącej się przez Brenną. Pierwszym na co zwróciłem uwagę był komfort jazdy. Wszystkie nierówności pokonywałem z łatwością nie odczuwając ich praktycznie w ogóle. Jednym słowem miękkość. Na tym rowerze jedzie się po prostu miękko i wygodnie. W miarę upływu kilometrów droga zaczęła się wznosić. Im wyżej tym na drodze pokazywało się więcej śniegu pomimo że pogoda wiosenna.

test roweru z bambusa kierownica

Napęd SHIMANO SLX M7000 1×11 pierwsze wrażenia

Pomimo tego że to test roweru z bambusa, starałem się zwracać uwagę na pracę napędu który postanowiłem zastosować w tym rowerze. Wybór padł na SHIMANO SLX 7000 i na pewno nie będę tego żałował. Po pierwsze obawiałem się czy nie zabraknie mi przełożeń na podjeździe. Długo nie musiałem czekać na rezultaty.  Z przodu korba M7000 z tarczą 32T a z tyłu kaseta o zakresie 11-46T świetnie spisywały się zarówno na prostym odcinku jak również na stromym podjeździe. Inaczej wyglądało to na długim łagodnym zjeździe gdzie brakowało mi lekko prędkości. Wpływ na to miał też rozmiar kół 26 cali. Osobiście nie ma to dla mnie większego znaczenia ponieważ nie mam zamiaru korzystać z tego roweru wyczynowo ale ma służyć mi do przyjemnych górskich eskapad. Łańcuch świetnie się trzyma na tarczach i  nie ma mowy o tym żeby spadł. Wszystko to za sprawą zastosowania bardzo mocnej sprężyny w przerzutce i specjalna budowa tarczy korby tzw NARROW WIDE. Najważniejsze dla mnie zostawiłem na koniec. Myślę że najwspanialszą cechą napędu 1×11 to obsługa przełożeń za pomocą jednej manetki. Używanie napędu jest wygodne i intuicyjne – dla mnie rewelacja.

test roweru z bambusa napęd

Jedziemy dalej

Po kilku kilometrach asfaltowa droga się skończyła ale test roweru z bambusa trwa nadal. Rozpoczął się ostry podjazd który ku mojemu zdziwieniu był cały pokryty śniegiem i lodem. Mimo dobrych opon musiałem uznać wyższość natury. Zmierzyłem się twarzą w twarz z wagą El Bamboo kiedy musiałem wrzucić rower na plecy. Niosąc rower po kamiennym, błotnistym, oblodzonym i ośnieżonym stoku o nachyleniu 30% można poczuć każdy kilogram. Rower waży ok 13 kg przy 2,5 kg samej ramy co nie jest jakimś rewelacyjnym wynikiem ale wynika to w głównej mierze z wysokiej wagi kół.

test roweru z bambusa droga

Pora na odpoczynek Grabowa (907 m n.p.m.)

Po momencie krajobraz zmienił się, wyjechałem na malowniczą polankę na której stoi Grabowa Chata urocze schronisko górskie. Postanowiłem zrobić mały postój, żeby móc podziwiać widoki i budzącą się do życia beskidzką wiosnę. W obrębie chaty znajduje się interesujący ogród drewnianych rzeźb. Jako ciekawostka napiszę że na górze odnaleziono ślady obecności środkowopaleolitycznego praczłowieka. Kilka zdjęć i pora ruszać dalej. Wiem już jak wygląda jazda pod górę, teraz miałem przekonać się jak będzie wyglądał zjazd.

test roweru z bambusa grabowa2

Czym byłby test roweru z bambusa bez długiego zjazdu?

Z Grabowej kierowałem się do Doliny Leśnicy. Zjazd jest bardzo stromy i kręty. Postanowiłem pokonać tą trasę drogą wyłożoną płytami. Przyszła pora na test hamulców i pracy amortyzatora jak również zachowania się ramy w starciu z działającymi na nią siłami związanymi z hamowaniem. W rowerze zostały zastosowane hamulce hydrauliczne AVID DB1, jak na razie doskonale spisujące się na zjeździe. Mały problem miałem z amortyzatorem AXIMA CARBON TECH z karbonowymi goleniami, który na początku zjazdu był zbyt miękki jednak po małej korekcie ustawień prowadził się już jak po sznurku. Jeśli znajdziesz się w tych stronach pamiętaj że dłonie na klamkach obowiązkowo ponieważ miejscami było stromo jak pieron. Po stromym odcinku zjazdu zjechałem do Doliny Leśnicy skąd droga już bardzo łagodnie wiedzie w dół asfaltową szosą. To właśnie tutaj brakowało mi trochę prędkości z powodu małej tarczy przy korbie i niedużych kół. W zamian mogłem cieszyć się widokiem. Przyszła pora na kilka ostatnich obrotów korby i byłem na miejscu. Zamknąłem pętlę po 16,2 km.

test roweru z bambusa koło

Test roweru z bambusa: Wnioski

No cóż. Myślę że jeszcze wiele kilometrów przyjdzie mi pokonać tym rowerem zanim będę mógł wydać kompletną opinię. Na pewno większość spostrzeżeń jest jak najbardziej pozytywne, ale z drugiej strony jest to w stu procentach moje własne dzieło z którego jestem bardzo dumny. Ostatnią ważną kwestią której nie poruszyłem jest reakcja ludzi na widok roweru z bambusa. I cieszę się że mogę łączyć przyjemność płynącą z jazdy na rowerze z celem jaki sobie postawiłem czyli tworzeniu dobrego klimatu wokół rowerów z bambusa. Wiele osób które dawniej nie kryły uśmiechu na samą myśl o rowerze z bambusa dziś może się przekonać że jest możliwe żeby zbudować taki rower. Ale nie tylko zbudować ale też na nim jeździć.

test roweru z bambusa grabowa1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *